Dzieci rosną, zabawy się zmieniają – także podczas podróżowania nasze pomysły na zabawy muszą ciągle ewoluować. Uspokojenie śpiacego niemowlaka różni się więc od zajęcia “czymś” w podróży dzieciaka-dwulatka. Oczywiście pomysłów i zabawek dla tej grupy wiekowej jest mnóstwo – oto one :
Zacznijmy od pomysłów na zabawy. Nasz dwulatek w podróży może dzięki zabawom się dużo nauczyć – wykorzystajcie ten czas, bo przecież w domu takie dziecko nie usiedzi spokojnie ani sekundy, wiec mamy niewiarygodną szanse do “zmuszenia” naszego szkraba rysowania czy pisania. Weźmy w podróż zeszyt/kartki, jakąś gruba podkładkę (może książkę w twardej oprawie, z której bedziecie czerpać pomysły na rysunki), miękkie kredki w twardych porawach, czy też wodne flamastry (łatwe do zmycia z rąk, czy sprania z ubrań).
Jeżeli należycie do tolerancyjnych rodziców to pomysł malowania takimi flamastrami po szybach samochodu napewno sie maluchom spodoba /oczywiści takie flamastry są łatwo zmywalne – wystarczy wilgotna ściereczka/. Poza rysowaniem możemy pisać literki – np.pierwsze litery imion, mój synek zna juz niemal wszystkie litery i dzięki takim zabawom z literka A kojarzył swoje imie, C-imię brata itd. i cieszył się ze umie czytać.
Podczas takiej podróży możemy także wysilić “mały umysł” naszej pociechy i razem z nim bawić się w odgadywanie, rozpoznawanie, szukanie wszystkiego co “ucieka” za oknem auta. Zgadywanie kolorów, a jeżeli jeszcze nie mówi to niech pokarze nam gdzie jest np. czerwony dach. Pozwólmy pomyslec i nagradzajmy brawami – to zachęci do dalszej fajnej zabawy. Mozemy bawić się także w “kto pierwszy zauważy” np. ptaszka, niebieskie auto, drzewo, czy płotek. Kolejną propozycją zabawy jest /dla dzieci umiejących mówić/ “zgadnij co zobaczysz”. Zakrywamy dziecku – albo sobie – oczy i zgadujemy co bedzie za oknem kiedy je odkryjemy – np. czy to bedzie łąka, las, pola czy bloki. Następna: “Uczymy się części ciała”. Pokazujemy części ciała i pytamy np. “Czy to jest język?”, wskazując na palec. Dziecko może odpowiadać, albo jeśli potrafi, także poprawiać nasze błędy.

Podczas podróży możemy obudzić u naszej pociechy instynkty macierzyńskie
. Dziecko w foteliku moze się opiekować swoim ulubionym misiem, czy lalką / ale przez wzgląd na bezpieczeństwo w czasie jazdy, lalka powinna być nieduża i miękka
/. Mozna ją karmić, przytulać, opowiadać bajki, kołysać i śpiewać do snu, czy tez przebierać i przewijać.
Fajnym rozwiązaniem na trudy podróży, są edukacyjne zabawki – np. książeczki. Wiele jest takich “fajnych rozwiązań” dostępnych na rynku. są książeczki 3D, świecące /przydatna w podróży po zmroku/, z magnesami /opisane wcześniej przeze mnie/, z dźwiękami. Podczas gdy my czytamy, dziecko może zająć się książeczką na swój sposób, w ten sposób nie nudzi się słuchaniem bajki, oprócz tego przy takich kreatywnych książeczkach możemy wymyślać mnóstwo historii, które akurat przyjdą nam, czy dziecku do głowy. Magiczna kierownica FARMA firmy Tiny Love to zabawka godna polecenia dla małych turystów – kierowców
przy farmie na pewno niemal każdy dzieciak będzie miał dużo frajdy, radochy i zabawy, a my dzięki temu chwilę spokoju. Zabawka z przyssawkami, też moze się przydać w samochodzie – oprócz przytulanki dziecko bedzie miało kąpana w podróży “siedzącego” na szybie

Oczywiście nie można zapomnieć o muzykalnych maluchach i ich ulubionych piosenkach. Płyta CD w tym przypadku to bardzo ważny “element” w podróży. Warto z dzieckiem śpiewać, uczyć i tłumaczyć teksty piosenek, zadawać pytania z nimi związane na które maluch jest w stanie odpowiedzieć, to napewno spowoduje, że nasze dziecko zapomni o trudach podróży, o tym ze jest przez nas “zmuszane” do siedzenia w foteliku 
Każde dziecko ma swoje upodobania, a dwulatek juz wie czego chce, więc musimy się przygotować, żeby go czymś w podróży zaskoczyc – czymś, co go zainteresuje i zabawi.
MIŁEGO WYJAZDU!!!