Wyjazdy rodzinne z maluszkami nie są takie “straszne”, jakby mogło sie wydawać. Jadąc w dalszą trasę jeden z rodziców obowiązkowo siada z tyłu, razem z dzieciakiem, bo dla niemowlęcia najważniejsza jest bliskość . W momencie totalnego znudzenia podróżą będziecie mogli je tulić, głaskać, śpiewać do uszka, podać picie, coś do przegryzienia, czy też bawić się przygotwanymi na dany wyjazd zabawkami, które warto zawsze mieć pod ręką.
Zaczynamy od najmłodszych, czyli w co bawić sie i co robić podczas podróży z rocznym, lub jeszcze młodszym bąblem.
Niby kilkumiesięczny dzieciak większość czasu spi, ale gdy sie obudzi, to mamy przed sobą nie lada zadanie, bo ciężko jest znudzonemu maluszkowi utrafić w gusta, tym bardziej ze niestety nie powie czego chce ![]()
Głos rodzica odgrywa tu bardzo dużą role, więc śpiewajmy, oglądajmy i “czytajmy” obrazki w książeczkach, pokazujmy zwierzątka i naśladujmy ich głosy. Rysowanie na papierze, czy znikopisie też przez chwile zainteresuje naszego pasażera. Pokażmy jak pojawia sie kotek, piesek, kwiatek czy domek przy okazji opowiadając zmyślone historyjki.
Nigdy nie “starzejącymi się” zabawami są “kosi, kosi łapci” , “a kuku”, “idzie kominiarz po drabinie”, “patataj, pojedziemy w cudny kraj”, albo “Warzyła myszka jagiełki”, przy takich zabawach zawsze bedzie radocha i dużo śmiechu.
Przygotowując się do podróży warto kupić kilka “gadżetów” ułatwiających nam przetrwanie kilku godzin na czterech kółkach takich jak: maskotki-pacynki, karuzelkę samochodową, czy innego pluszaka z przyssawką umozliwiająca przylepienie do samochodowej szyby (bo ile mogą wytrzymać ręce rodzica….) , maskotki z pozytywkami itp. Oczywiście priorytetem będzie ulubiona zabawka naszego dziecka, ale mimo wszystko warto mieć nowości, które zainteresuja je na dłuzej
tylko “ujawniajmy” je z głową, nie wyciągajmy wszystkich skarbów na raz, bo zbyt szybko się opatrzą.
Maskotkami-pacynkami mozemy urządzić mini teatrzyk samochodowy, wszystkie zabawki mogą rozmawiać z dzieckiem (oczywiście głosem mamy), zabawka z pozytywką , lusterkami itp. bajerami napewno spodoba sie dzieciakowi i bedzie taka zabawke “odkrywał” przez jakiś czas.
Oglądanie krajobrazów, opowiadanie co widzimy za oknem, to też fajna “zabawa”. Możemy opowiadać o chmurkach i niebie, drzewkach, domkach ( oczywiście to ma sens przy tych małych pasażerach, które już oglądają świat, a nie tylko siedzenie i sufit samochodu, oraz twarz mamy
)
Podczas podróży nocą bywa baaardzooo nudno, wtedy mozemy zainteresować naszego pasażera “zabawą ze światłem”, diodka świecaca i tańcząca w ciemności napewno zainteresuje małego turystę. Mozemy też skorzystać z pomocy zwykłej latarki, lub świecących książeczek.
Niezastąpioną “zabawą” jest jednak jedzenie
mozemy się zaopatrzyć w kolorowe chrupki, herbatniki w kształcie zwierzątek i podczas jazdy zrobić z podjadania atrakcję. Pozwólmy małemu łasuchowi szukać “schowanych” w pudełku ciastek/chrupek – nagroda : oczywiscie zjedzenie zdobyczy. Możemy sprawić ze chrupek czy jabłuszko będzie krążącym nad buzią samolotem , który chce w niej wylądować , takze szukanie chrupka/ciastka “w której ręce?” moze umilić nam rodzinne podróżowanie.
Ważna moze się okazać CD/kaseta z ulubionymi piosenkami – bez względu na nasz stopień umuzykalnienia, bo dziecko cieszy “wspólne” śpiewanie.
Mozna byłoby tak wymyślać bez końca, bo przecież każde dziecko jest inne, jeden woli “śpiewać”, drugi “rysować”, ale mam nadzieję ze każdy z Was znajdzie tu jakiś pomysł dla siebie.
…No to w drogę!!!
PS. zabawowe porady dla starszych dzieci wkrótce.