Każdy wyjazd z dzieckiem jest swego rodzaju wyzwaniem dla nas – rodziców. Długa jazda samochodem jest uciążliwa dla dorosłego, a co dopiero ma powiedzieć nasza pociecha, pełna pokładów nespożytej energii, którą unieruchomimy w foteliku. Natychmiast nasuwa sie pytanie “czy da radę ułatwić dziecku taką podróż?” (nie tylko dziecku – nam przede wszystkim – bo przecież wyjeżdzamy zazwyczaj po to , aby wypocząć…), wiec pomyślmy co da sie zrobić .
Idealnym rozwiązaniem by była teleportacja, ale niestety cudotwórczynią nie jestem, więc pomyślmy o bardziej realnych rozwiązaniach. Problem podróżowania z dzieckiem zaczyna sie w momencie kiedy dziecko zaczyna rozumować, czyli im starsze – tym gorzej .
Ideałem jest dziecko które w podczas podróży smacznie śpi i nie musimy sie “gimnastykować”, żeby je czymś zająć – czyli wg. mnie ok. 8 m-ca zycia zaczynają sie schody. Schody te, kończą się gdzieś w granicach szkoły podstawowej, więc aby uniknąć problemu, należało by przez 7 lat nigdzie z dzieckiem nie jeździć – ale nie polecam takiego rozwiązania
.
Dziś uchylę tylko rąbka “tajemnicy”, ponieważ nie dałabym rady opisać wszystkiego na raz. Roczne dziecko jest chyba najbardziej absorbującym towarzyszem podróży. Do takiej podróży należy się pożadnie przygotować, czyli zaplanować trase tak, abyśmy mijali co jakiś czas stacje benzynowe, czy np. restauracje McDonald`s, które wyposażone są w przewijaki dla dzieci. Przewinięcie dziecka w aucie jest oczywiscie możliwe, ale niezbyt wygodne ( sama próbowałam
) zarówno dla matki jak i dziecka. Posiłki – mleko należałoby przygotować przed wyjazdem i mieć je w termosie, lub zakupić wczesniej podręczny podgrzewacz samochodowy do butelek i słoiczków, wtedy w każdej chwili mozemy dziecku zaserwować ciepły posiłek
. Postoje – należy wziąć pod uwagę, podczas planowania takiego wyjazdu, że bardzo czesto dziecko bedzie domagało się “rozprostowania kości”. Róbmy czesto, chociażby bardzo krótkie postoje, dziecko dzięki temu lepiej zniesie całą jazdę. Oczywiście jeszcze zostają zabawy podczas jazdy, oraz bezpieczeństwo naszego malucha, ale do wszystkich “niedopisanych” spraw wrócimy wkrótce . Czym dziecko starsze tym bardziej musimy kombinować, jak umilić ten czas podróży. Mozemy opowiadać dziecku o wszystkim co dzieje sie za oknem naszego auta. Fajnie jest zabrać w podróż zabawki, które nie znudzą dzieciaka po 5 min, czyli fajne edukacyjne rozwiązania dla maluchów – kolorowe, z pozytywkami itp. Czytanie książek też jest fajną sprawą w podróży, ale to tylko wtedy, gdy jedzie z dzieckiem ktoś oprócz kierowcy
. Ważną sprawą jest także zaopatrzenie się w chrupki, paluszki itp. chrupiące przysmaki, dzieci bardzo lubią w ten sposób “zabijać nudę” podczas podróży. Coraz starsze dzieci mają coraz większe wymagania, a kiedy już potrafią mówić i wiedzą czego chcą to…. i tutaj mozna wpleść przysłowie że “każdy kij ma dwa końce”, gdyż dużo zależy od charakteru dziecka, jedno jest spokojne i powie grzecznie czego chce ( zabawkę, jeść, czy postoju ) , a drugie, bardziej charakterne, postara się skutecznie nam tę podróż utrudniać . Na wszystko jest rada, ważne żeby chcieć z dzieckiem podróżować, pozwalać odkrywać nowe lądy, a przy tym wspólnie dobrze się bawić.